Paluch – nowe oblicze osiedla

Paluch – nowe oblicze osiedla

Polski hip-hop od zawsze cenił sobie twarde, uliczne brzmienie z przekazem o dobitnym wydźwięku wymierzonym w szeroko pojęty system. Po latach ścisłym klasykiem tego gatunku stał się na przykład „Skandal” zespołu Molesta, który z dzisiejszej perspektywy wydaje się modelowym przykładem tego, o co chodziło ulicznikom w rapie. Skłonność do zajmowania twardych stanowisk i jednoczesna łatwość w artykułowaniu różnego rodzaju zasad tego, jak powinien wyglądać hip-hop, stała się po pewnym czasie przyczyną wielu szyderstw i pobłażliwego podejścia słuchaczy do rapu z ulicy, który był po prostu stygmatyzowany i uważany za archaiczny. Taki stan rzeczy nie mógł jednak trwać w nieskończoność, czego dowodem stali się artyści wywodzący się z ulicy, którzy jednocześnie szczycili się i przekazem, i nowoczesnym, przystającym do zmieniających się trendów brzmieniem. W awangardzie takiego podejścia do ulicznego rapu od samego początku stoi Paluch.

Nowy trueschool

Paluch jest w dzisiejszych czasach człowiekiem-instytucją i jednym z nielicznego grona polskich raperów-milionerów, ale absolutnie nie zmienia to faktu, że dojście do jakiejkolwiek rozpoznawalności i związanej z nią zysków trwało w jego przypadku latami. Zaczynał od solowego materiału „Życie jest piękne”, wydanego jeszcze w roku 2004, by potem dołączyć do ulicznego składu Aifam, a następnie potwierdzić swój potencjał wyśmienitym, wydanym nieoficjalnie materiałem „Biuro ochrony rapu”, na którym rozpoczął swoją współpracę z Julasem, producentem, który na jego płytach pojawiał się także trzynaście lat później. Uwagę w kontekście tych rozważań zwraca szczególnie utwór „Wokół mnie”, który jest pierwszym przykładem niezwykle trzeźwego i świeżego podejścia Palucha do szukania nowych, celnych inspiracji w muzyce. Dosyć powiedzieć, że charakterystyczny bas z automatu perkusyjnego TR-808 pojawił się na płycie Palucha na rok przed tym, jak pojawił się w kultowym „A Milli” Lil Wayne’a i na całej płycie 808s & Heartbreaks Kanye’go Westa, co wypromowało tego rodzaju brzmienie na całym świecie i stało się trendem w amerykańskim rapie, który obowiązuje tak naprawdę do dzisiaj.
Fani doceniali jego podejście w ograniczonym, nadal przeszytym stereotypami stopniu, ale samo to pozwoliło na wydanie pierwszych płyt w oficjalnym obiegu. Na drugiej z nich pojawił się „Nowy trueschool”, czyli utwór, będący tak naprawdę hymnem wszystkich uliczników zainteresowanych nowym brzmieniem. Paluch oficjalnie odżegnywał się na nim od głosów krytyki za korzystanie w utworach z syntezatorów, a nie klasycznych sampli, argumentując to tym, że przecież najważniejszy jest przekaz płynący z jego muzyki, a nie to, na jakich dźwiękach jest on podany. Taki ruch nie tylko zamknął usta wszelkim krytykom, ale sprawił też, że Paluch stał się oficjalnym ambasadorem nowych brzmień w Polsce, co kilka lat później miało mu się zwrócić z nawiązką.

Uliczne brzmienie w najświeższym wydaniu

W 2013 roku Paluch wydał album „Lepszego życia diler”, który stał się kolejnym kamieniem milowym w jego karierze. Utwór „Bez strachu” stał się natomiast jednym z pierwszych, rapowych hitów, które miały niebywały potencjał komercyjny i śmiało można było go umieszczać obok takich gigantów jak „Na szczycie” GrubSona. Częstotliwość granych koncertów zaczęła przybierać na siłę, więc to mniej więcej wtedy raper zdecydował się porzucić pracę na etacie i zająć się wyłącznie muzyką.
Trzy lata później Paluch wydał album, który stał się największym sukcesem w całej jego karierze. Mowa tutaj oczywiście o „Ostatnim krzyku osiedla”, który zaoferował polskiej scenie hip-hopowej niespotykane, silnie zainspirowane francuskim hip-hopem brzmienie, a także prawdziwe uliczne, nowoczesne hymny w postaci utworów „Szaman” czy „OKO”. Zwycięska passa była kontynuowana albumami „Złota owca” i „Czerwony dywan”, spośród których ten drugi zdołał uzyskać status potrójnej platyny. Paluch zapowiedział na jesień 2020 roku swój solowy album, który będzie powrotem na scenę hip-hopową po rocznej przerwie i z całą pewnością można spodziewać się, że to będzie kolejny artystyczny i komercyjny sukces wytwórni BOR.